Uczniowie SP w Lubaszowej na obchodach rocznicy bitwy pod Jamną

JamnaDnia 28 września uczniowie z klas II-VI wzięli udział w uroczystości patriotycznej upamiętniającej wydarzenia sprzed 64 lat. Byli na niej obecni kombatanci Armii Krajowej, przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej, Urzędu Marszałkowskiego, Starostwa Powiatowego i licznie przybyła młodzież szkolna. Wszyscy wzięli udział w apelu poległych, uroczystym złożeniu kwiatów oraz wysłuchali okolicznościowe przemówienia. Następnie uczestnicy przeszli w uroczystym pochodzie, któremu wtórowała orkiestra na polową mszę świętą „pod dębem”. Po części oficjalnej był Jamneński Piknik z grochówką żołnierską, grillem i watą cukrową, z których to dobrodziejstw nasi uczniowie chętnie skorzystali.

Wycieczka na Jamną jest kolejnym działaniem związanym z podjęciem starań o nadanie szkole imienia I Batalionu „Barbara” 16 pp Armii Krajowej.

Ponadto odbyły się dwa spotkania z rodzicami, którzy jednogłośnie przychylili się do tego pomysłu. Uczniowie mieli spotkanie z kambatantem Banedyktem Bieniem. Wysłuchali jego wspomnień o walkach partyzanckich. Nagrany został z nim wywiad jako pamiątka dla przyszłych pokoleń. W obecnym roku szkolnym planujemy zapoznanie młodzieży z działaniami bojowymi Batalionu „Barbara” i odwiedzenie innych miejsc związanych z walkami akcji „Burza”.


Bitwa pod Jamną, pacyfikacja wsi
W okolicach Jamnej znajduje się lesiste wzgórze położone pomiędzy rzeką Białą a Dunajcem, poprzecinane gęstymi parowami i wąwozami. Tereny te stwarzały dogodne warunki do działań partyzanckich w okresie II wojny światowej. W tych to głównie rejonach działał od końca lipca do końca października 1944 roku I batalion 16 pułku piechoty Armii Krajowej pod dowództwem kpt. Eugeniusza Borowskiego „Leliwy” – batalion „Barbara”. Kapitan „Leliwa”, , organizował wypady i zasadzki leśne na oddziały Werhmachtu SS i policji niemieckiej, realizując na terenie obwodu tarnowskiego plan „Burza”. Niemcy wielokrotnie próbowali otoczyć partyzantów w lasach i zniszczyć ich, ale bez powodzenia.
Batalion Barbara12 września 1944 roku dwa bataliony niemieckiej policji, SS i żandarmerii otoczyły batalion „Barbara” na Suchej Górze, ale wyszedł on zwycięsko z tej zasadzki, nie ponosząc strat, przebijając się szturmem przez niemiecki pierścień okrążający. Po tej walce batalion „Barbara” zatrzymał się w Jamnej. Dowództwo zakwaterowało się w małym budynku wiejskiej szkoły, położonej na wzgórzu, skąd dobrze widać było okolice. Wieś Jamna w tym czasie zmieniła się w obozowisko pełne partyzantów (około 600) i koni.

25 września 1944 roku, tuż przed świtem, oddziały niemieckie, których trzon stanowił 5 pułk strzelców ukraińskiej dywizja SS ” Galizien” otoczyły obozowisko partyzanckie w Jamnej. Partyzanci obserwowali ruchy wojsk niemieckich i aby uniknąć otwartej walki z przeważającymi siłami niemieckimi (według różnych źródeł od 2000 – 4000 żołnierzy), wycofali się na sąsiednie zalesione wzgórza, stwarzające dogodniejsze warunki do obrony. Po zaciętej i morderczej walce, partyzantom udało się znaleźć luki w nieprzyjacielskim pierścieniu. Tędy wyprowadzono prawie pół tysiąca ludzi, między dwoma posterunkami esesmańskich karabinów maszynowych. Rano hitlerowski kocioł okazał się pusty, a na pobojowisku było według różnych szacunków od 20 do 60 zabitych oraz od 20 nawet do 100 rannych esesmanów. Bolesne i dotkliwe były również straty partyzantów, ale niewspółmiernie mniejsze (4 zabitych i kilku ranny). Mimo znacznej dysproporcji sił, partyzanci wyszli z groźnego okrążenia, odnosząc zdecydowane zwycięstwo i zachowując nadal siły oraz wolę walki z niemieckim najeźdźcą.

W czasie tych walk hitlerowcy za pomoc partyzantom spacyfikowali Jamną. Wieś płonęła przez całą noc z 25 na 26 września. Zginęło w tym czasie 27 osób. Przeżycia mieszkańców Jamnej z tamtych okrutnych dni zebrał i opublikował Maciej Kozłowski, w 30 rocznicę bitwy. Zostały one wydrukowane w czasopiśmie „Wieści” nr 41 z 13 października 1974 roku. Oto krótki i jakże dramatyczny cytat:
„W piwnicy u Potoka ze dwudziestu ludzi siedziało. Więc jak przyszli i zobaczyli, to zaraz zaczęli krzyczeć: „Wychodzić. Wychodzić”. Pierwsza wyszło Potokowa z rocznym synkiem na ręku. położyli ją zaraz na progu, serią z automatu. tak samo Marię Stanuch, która też wyszła z małym dzieckiem. Dwaj chłopcy od Potoka myśleli, że uda im się przeskoczyć do lasu; nie przebiegli nawet dziesięciu metrów. Ale Niemcy bali się wejść na dół do piwnicy. Jak zobaczyli, że nikt więcej nie wychodzi, to podpalili chlewiki, co stały dookoła. Na dole zrobił się żar nie do wytrzymania, dym gryzł w oczy, jednak stary Potok nie pozwolił nikomu więcej wyjść. Leżeli na podłodze odmawiając litanię. Kiedy i chałupa stanęła w ogniu, Niemcy w końcu odeszli.

Wtedy stary kazał wychodzić po jednemu, skakać przez płomienie i biec na dół lasu poparzeni, na wpół uduszeni, dotarli do zbawczych zarośli. Byli uratowani. Tymczasem Niemcy szaleli już w całej wsi. Mszcząc się za przegraną bitwę podpalali dom za domem. Gdy ktoś nie chciał wyjść, płonął żywcem, tak jak stara Brończykowa.”

Tekst i zdjęcia pochodzą ze strony: www.tarnow.pl


Skomentuj

  • Najlepsza małopolska strona internetowa w kategorii SOŁECTWO
  • Szkoła Podstawowa

  • LKS Biała Lubaszowa

  • Kategorie